Partycypacja i partycypacja

2 [37] 2012

30 | 07 | 2015

Ludzie jako ludziki

Obraz użytkownika w teorii architektury

SPOŁECZNOŚĆ

Jak widać, u podstaw nowoczesnych koncepcji architektury stoi człowiek rozumiany jako jednostka. Postrzegany jest abstrakcyjnie, jako uniwersalny wzorzec miar i zachowań. Analiza rysunków architektonicznych, zestawień, kolaży, diagramów, które mają przypominać wyniki metodycznych badań naukowych, pokazuje, że wzorcem dla sytuacji odbioru dzieła architektury przez człowieka jest spotkanie jednostki-odbiorcy z dziełem. Człowiek „multiplikuje się”, następnie budując rodzinę, jednostka zamienia się w parę, trójkę, czwórkę. W modernistycznych projektach mieszkanie jest pomyślane jako odpowiedź na pewien konflikt między jednostką a otoczeniem; jako miejsce, w którym jednostka może się odizolować od innych, także członków rodziny.

Każdy z członków rodziny, zarówno mały dzieciak, jak i jego ojciec i matka, powinien móc dysponować osobistym miejscem azylu, gdzie „zostawi się go w spokoju” i gdzie znajdzie się jego stół do pracy. Powinien także mieć do dyspozycji przestrzeń wystarczającą do uprawniania ćwiczeń fizycznych. Swoje łóżko do spania […], przestrzeń, gdzie może się przebrać (i należy nauczyć ludzi, aby przebierali się, nie pozostawiając nieporządku w pokoju)14.

Dualistyczny system człowiek–społeczeństwo, w którym mieszkanie jest miejscem izolacji jednostki, natomiast przestrzeń wspólna (dziedziniec, taras, teren wokół budynku) to miejsce, gdzie następuje społeczna wymiana, jest dominującym schematem relacji człowiek––architektura, jaki funkcjonuje w architekturze nowoczesnej. Wymyślony przez Le Corbusiera model − zaczerpnięty z budowy klasztoru (wzorem miała tu być kanonia w Ema blisko Florencji), w którym cele dla mnichów są miejscem wytężonej pracy, natomiast dziedziniec, kapitularz i refektarz stanowią miejsca spotkań i wymiany − został przyjęty jako podstawowa forma organizacji życia społecznego i struktury budowli. Odnajdziemy go w ogromnej liczbie projektów architektonicznych: od koncepcji japońskich metabolistów po wolnościowe projekty w rodzaju Wohnregal w Berlinie15, gdzie w pewien szkielet nośny mieszkańcy wpisują własne, zbudowane według swojego uznania komórki mieszkaniowe. Dominującą metaforą społeczeństwa w architekturze współczesnej jest więc rodzaj ula czy rafy koralowej, działającego na zasadzie logicznego układu samodzielnych jednostek. Ten logiczny, modułowy układ: jednostka – klocek, rodzina – kilka klocków, blok – pudełko klocków, miasto – zestaw klocków, sprawia, że w koncepcjach architektonicznych społeczność jest przede wszystkim multiplikacją modułów, nie zaś sama w sobie modułem i punktem wyjścia w tworzeniu architektury.

Pod koniec lat 40. schemat ten zostaje wzbogacony o próbę obserwacji lokalnych, specyficznych czynników, które mają wpływać na kształt projektu. Taki charakter miał opracowany w 1947 roku wykres CIAM. Opierał się on na analizie czterech funkcji (bez wątpienia zaproponowanych przez Le Corbusiera): mieszkania, pracy, kultywowania ciała i ducha, cyrkulacji oraz różnych tematów (piątą rubrykę zajmowały tzw. inne) związanych podstawowymi potrzebami jednostki, na przykład zastanym środowiskiem, zabudową terenu, infrastrukturą, danymi estetycznymi i etycznymi czy ustaleniami prawnymi. Była to próba zastąpienia abstrakcyjnego, apriorycznego modelu wielokierunkową obserwacją i analizą danych (dotyczących na przykład tradycyjnych form zamieszkiwania na danym terenie). Jest to zgodne z duchem czasów, w których działania architektów coraz częściej wzbogacano o złożoną, interdyscyplinarną analizę warunków życia ludzi. W tekstach architektów kwestionujących założenia przedwojennego modernizmu, na przykład projektantów związanych z Team X, znajdziemy próby określenia elementów niepoddających się uniwersalnemu modelowi ludzkich potrzeb:

Zatem nie ma możliwości normalizacji w mieszkaniach następujących koncepcji: organizacji przestrzeni, rozmieszczenia funkcji, stosunku zewnętrze–wnętrze i vice versa, koncepcji duchowej i plastycznej, potrzeby zmian, dodatków, poprawek. Koncepcje te pozostają nieokreślone, niepoddające się normalizacji, indywidualne dla każdego. Te pojęcia zapewniają wolność, która określa osobowość i tożsamość rodziny. Tak więc architekt powinien w pewnym momencie zatrzymać się i pozostawić miejsce swojemu klientowi, który lepiej niż ktokolwiek potrafi zdefiniować formę, która mu odpowiada, mieszkanie, w którym czuje się u siebie, jego mieszkanie – mieszkanie dla człowieka16.

W latach 60. i 70. w myśleniu o architekturze dominuje wizja społeczeństwa mobilnego, ulegającego ciągłym przemianom, zmierzającego w stronę niedającej się przewidzieć przyszłości. „Prawdziwie zurbanizowany człowiek jest nomadą” – twierdził Le Corbusier. Kolażowe społeczeństwa z projektów Smithsonów czy Archigramu – utrzymane w estetyce pop-artu – miały być próbą uchwycenia człowieka w jego miejskim środowisku, w mieście konsumpcji: wizualnej perswazji reklam, neonów, kuszących ofert. Pojawiły się fantastyczne wizje miast kroczących, mieszkań zbudowanych z elementów dmuchanych, osiedli namiotowych – symboli niestałości i mobilności. Co zaskakujące, oparte na wieloaspektowej, pochodzącej z różnych źródeł wiedzy o człowieku projekty wcale nie zbliżyły się do ludzkiej skali i wcale nie zaowocowały realizacjami postrzeganymi jako społecznie udane. Wielkie modele oparte na arbitralnej wizji człowieka zostały zastąpione przez jeszcze większe megastruktury, plastycznie udziwnione kształty bazujące na schemacie społecznym dużo bardziej skomplikowanym i równie w swoich założeniach arbitralnym.


[14.] Le Corbusier, L’habitation moderne, „Population” 1948, nr 3, s. 434.
[15.] Projekt autorstwa Nylunda, Puttfarkena i Stürzebechera, realizacja: 1986.
[16.] G. Candilis, A. Josić, S. Woods, Repenser le problème, „Architecture d’aujourd’hui” 12.1959/01.1960, nr 87, s. 7.