Louis I. Kahn, Instytut Studiów Biologicznych Salka w La Jolla, 1959-1965, wylewane na miejscu betonowe ściany w trakcie wznoszenia budynku (fot. Louis I. Kahn Collection, Copyright © The University of Pennsylvania and The Pennsylvania Historical And Museum Commission. All rights reserved.)

Materiał / materialność

1 [48] 2015

13 | 07 | 2016

Louis Kahn i życie materiałów (II)

 

PLAMY

Wprawdzie wykruszone reliefy mogły być irytujące, jednak niewątpliwie to plamy, które pojawiały się na powierzchniach surowego betonu, lepiej niż jakakolwiek inna produkcyjna przeszkoda świadczą o tym, jak intensywna była bitwa, którą Kahn stoczył ze swoim ulubionym materiałem. Najbardziej irytująca była przypadkowość tych bezkształtnych plam. Problem ten był do tego stopnia wszechobecny, że pracownicy firmy budowlanej George A. Fuller Company odczuli potrzebę pilnego zwołania zebrania wszystkich zainteresowanych stron w celu przedyskutowania „przyczyny i/lub kontroli oraz zaradzenia odbarwianiu się betonu”43. Datowany na 2 kwietnia 1964 roku raport rzuca nieco światła na niepokój spowodowany ciągłym pojawianiem się plam na betonowych elementach. W podsumowującym sytuację raporcie Fuller zanotował, że problem „plamienia” trwał od niemal ośmiu miesięcy i chociaż podjęto wiele prób zaradzenia mu, autor przyznawał, że w wielu przypadkach lekarstwo okazało się gorsze od choroby. Najbardziej irytująca okazała się jednak konfuzja panująca wśród ekspertów w związku z tajemniczym źródłem tych plam:

„Odbarwienie wydaje się zjawiskiem kłopotliwym dla wielu osób znających się na rzeczy i jest obecnie gruntownie badane”44. Raport budowlańców stanowił próbę wstępnej oceny przyczyny i wskazywał na trudne do wyjaśnienia połączenie zjawisk naturalnych i mechanicznych. Zaniepokojona złożonością problemu firma zatrudniła niezależnego doradcę w celu wyjaśnienia tej zagadki.

Plamienie było powiązane z drugim, równie trudnym problemem: niewyjaśnionym osadzaniem pyłu na powierzchni betonu45. Nie udało się znaleźć żadnego szybkiego rozwiązania. Pięć miesięcy po kryzysowym zebraniu architekt w dalszym ciągu żalił się Fuller Company na tajemnicze osady na betonie i szalunkach oraz jakość nowych wylewek, które wykazały „zróżnicowanie jasności i ciemności w zależności od panelu”46. Po ponad roku uciążliwej, a nawet naznaczonej udręką pracy mającej na celu wypracowanie najlepszego standardu dla wylewanego na miejscu betonu, zaangażowanie wykonawców oraz ich kompetencje do osiągania wysokiej jakości efektów nadal były kwestionowane przez Kahna. W świetle skrajności, które Fuller Company napotkała na placu budowy, ich odpowiedź na krytykę Kahna cechowała się niezaskakującą bynajmniej irytacją. Uznając niedoskonałości ostatnich wylewek, C.H. Gruber z Fuller Company w pełni potwierdził fakt, że wyniki nie sprostały wyśrubowanym wymaganiom opracowanej dla betonu specyfikacji. Mógł jednak tylko wskazać na ludzki wymiar procesu budowania: „Chociaż nie znajdujemy usprawiedliwienia dla końcowego produktu, raz jeszcze chcielibyśmy zwrócić pańską uwagę na fakt, że praca ta jest wykonywana przez istoty ludzkie, które, chociaż wysoce wykwalifikowane, nadal są podatne na omyłki, potknięcia i błędy dotykające wszystkich istot ludzkich”47. Innymi słowy, budowniczowie wskazali za jednym zamachem na fakt, że pracownicy są ludźmi, oraz na niemożliwość realizacji zadania zleconego przez architekta.

Budowa gmachu Zgromadzenia Narodowego, Sher-E Bangla w Dhace, 1962-1983. Próbna betonowa ściana z pionowymi żłobieniami uformowanymi przez złącza pomiędzy deskami szalunku. Notatka u dołu zdjęcia ocenia osiągnięty efekt jako „wyjątkowo zły” (fot. Louis I. Kahn Collection, Copyright © The University of Pennsylvania and The Pennsylvania Historical And Museum Commission. All rights reserved.)

 

 

 

 

 

W wykładzie wygłoszonym w momencie inauguracji budynku w 1966 roku Kahn nie rozwodził się na temat trudności napotkanych w trakcie budowy. Zamiast tego położył nacisk na pierwotną intencję stojącą za zastosowaną w budynku metodą. Mówiąc o V-kształtnych złączach, stwierdził: „Dają one betonowi możliwość rozluźnienia się w trakcie formowania, zamiast ściskania go w miejscach, w których nie da się go ścisnąć bez nakładania złego jarzma”48. Marshall Meyers, asystent Kahna, określił później takie swobodne podejście do tworzywa jako wyraz akceptacji dla własnych ścieżek natury49. Ta kronika wzajemnego zrozumienia, w której materiałowi pozwala się być sobą, zachowywać się zgodnie z własną naturą, stoi jednak w kontraście do historii projektu, którą można zrekonstruować na podstawie dokumentów znajdujących się w archiwum architekta. Prześlizguje się ona również nad nieustannymi frustracjami spowodowanymi przez niedoskonałości betonu ujawniające się w trakcie budowy. Wydaje się już zatem jasne, że proces wznoszenia Instytutu Salka był długą, rozciągniętą w czasie walką, nie zaś objawieniem wrodzonych właściwości materiału. Walka ta toczyła się nie tylko między architektem i towarzyszącymi mu producentami (inżynierami, wykonawcami, pracownikami budowlanymi itd.) – w dużo większym stopniu była bitwą rozgrywającą się pomiędzy wolą architekta i wolą materiału, która ujawniła niechęć tego ostatniego do współpracy przy realizacji wizji architekta i odsłoniła jego wewnętrzne nieposłuszeństwo50.

TEST RZECZYWISTOŚCI: ZGROMADZENIE NARODOWE W DHACE

W zrozumieniu ewolucji związku Kahna z betonem przy okazji budowy Instytutu Salka użyteczne może być przeanalizowanie innego spośród jego ówczesnych projektów – gmachu Zgromadzenia Narodowego, Shar-e Bangla Nagar, w stolicy Bangladeszu, Dhace (1962–1983). Projekt ten, również oparty na szerokim użyciu surowego betonu, stanowi wartościowy kontrapunkt do analizy ewolucji stosunku Kahna względem sprawczości materiałów. W trakcie budowy Kahn wyjaśniał, że beton został wykonany z liczących pięć stóp odlewów z marmurowym wsadem co pięć stóp, który przykrywał koniec wylewki i działał jednocześnie jako rodzaj okapu na zewnątrz budynku51. Twierdził, że ta metoda budowlana została zaprojektowana z myślą o lokalnej gospodarce i dostępnych tam technologiach – w Bangladeszu brakowało po prostu maszyn do mieszania i wylewania betonu. „Mają wyłącznie mrowie ludzi – pisał – i dopóki ci ludzie sobie nie pójdą do domu, nie możesz zobaczyć, jaka praca została wykonana w ciągu dnia”52. Kilka lat później komentarze Kahna na temat procesu budowy wniosły nowe informacje na temat jego koncepcji materiału: „W Dhace wiedziałem od początku, że efekty pracy z betonem będą żałosne. Nie chciałem żałosnego budynku. Wiedziałem, że szok przychodzi po zakończeniu wylewania, kiedy widać łączenia. To wtedy puszczają wszystkie hamulce. Nic nie może być od tego brzydsze”53.

Bliższy ogląd procesu budowy wydaje się jednak sugerować nieco inną historię. Jak wyjaśnia Goldhagen, na wczesnym etapie budowy Kahn stwierdził, że „pionowe wyżłobienia, ukształtowane przez złącza pomiędzy dwiema deskami szalunku w trakcie wylewania betonu powinny pozostać na miejscu, uformowane w V-kształtną w przekroju listwę. Bezskutecznie usiłował nakłonić pracowników do wykonania tego detalu; po uzyskaniu niesatysfakcjonujących wyników w trakcie budowy dwóch pierwszych kondygnacji, zarzucił ten pomysł”54. Pożyczając ten budowlany detal z budynku Instytutu Salka, Kahn wyraźnie chciał osiągnąć odcisk, który stanowiłby realizację jego idei, że beton powinien „wyciekać na złączach” i „być rozluźniony w trakcie formowania”. Raz jeszcze wyzwaniem dla architekta okazały się jednak realia placu budowy oraz idiosynkrazje materiału.

W gmachu Zgromadzenia Narodowego ideał doskonałości, który stanowił inspirację dla procesu wznoszenia Instytutu Salka, porzucono na samym początku i zastąpiła go wyraźnie pragmatyczna postawa. Zniknęła lub została porzucona również idea opartego na sympatii związku umożliwiającego betonowi „rozluźnienie w trakcie formowania”. Jeżeli jednak cały proces miał uproszczony charakter, a powstały w jego wyniku beton był surowszy, stanowiło to również przypomnienie rzeczywistości betonu, trafny przejaw tego, „czym materiał rzeczywiście jest”.


[43.] C.H. Gruber (kierownik projektu), George A. Fuller Company, list do Kahna, 2 kwietnia 1964, Kahn Collection, dokument nr 030.II.A.108.31.
[44.] Tamże.
[45.] W Eighteen Years with Architect Louis I. Kahn, Engelwood, NJ: Aloray, 1975, s. 61, inżynier August Komendant zaproponował wyjaśnienie tych problemów barwienia oraz pyłu, wskazując na pucolanę dodaną do mieszanki i winiąc architekta za zmianę proporcji receptury bez jego wiedzy.
[46.] Fred Langford (reprezentant architekta), list do George A. Fuller Company, 24 sierpnia 1964, Kahn Collection, dokument nr 030.II.A.108.31.
[47.] C.H. Gruber (kierownik projektu), George A. Fuller Company, list do Kahna, 26 sierpnia 1964, Kahn Collection, dokument nr 030.II.A.108.31.
[48.] Lecture to the Boston Society of Architects (1966), [w:] Louis Kahn: Essential Texts, s. 209.
[49.] Wywiad z Marshallem Meyersem, w: A. Latour, dz. cyt., s. 81.
[50.] Wyrażenie to zapożyczam z błyskotliwej analizy śladów pozostawianych przez szalunki na betonie, którą przeprowadził Cyrille Simmonnet (Le béton, s. 186).
[51.] Lecture to the Boston Society…, s. 213.
[52.] Tamże.
[53.] L. Kahn, wykład wygłoszony podczas First International Congress of Architects, Isfahan, Iran, wrzesień 1970, w: What Will Be…, s. 96. Kahn napisał również: „Beton był wylewany w najlepszy możliwy sposób i poświęcono temu mnóstwo uwagi, ale znacie przecież beton – zdejmujesz formy i dostajesz to, co dostajesz”.
[54.] S.W. Goldhagen, dz. cyt., s. 190–191.

Czytaj dalej – Louis Kahn i życie materiałów (III)