Fragment kopuły muzeum La Biosphère - dawnego pawilonu Stanów Zjednoczonych na EXPO 1967, Montreal, proj. Buckminster Fuller, 1967. Fot. Wikimedia Commons CC by 3.0.

Mity modernizmu

3 [50] 2015

12 | 07 | 2016

Kopuła

 

Gdyby kopułę nad Manhattanem udało się zbudować albo gdyby udało się zrealizować kilka innych, sporządzonych niedługo później projektów przykrycia obszarów zurbanizowanych w różnych zakątkach świata – ewidentnie byłaby to rewolucyjna nowość w strukturze dwudziestowiecznych miast. Rewolucja się nie udała, jednak Fullerowska idea wielkiej przestrzeni urbanistycznej z kontrolowaną temperaturą, wilgotnością i światłem w świat architektury jest wprowadzana ewolucyjnie i na coraz większą skalę. Wynaleziony przed wiekami transfer klimatu realizowany już też w budynkach o funkcjach czysto hedonistycznych. W naszych czasach potomkami Pałacu Kryształowego są nie tylko wypełnione egzotyczną roślinnością brytyjskie: Eden Project autorstwa Nicolasa Grimshawa i ogród botaniczny Normana Fostera, ale również Tropical Island pod Berlinem urządzony w hangarze lotniczym umożliwiającym całoroczne plażowanie pod palmami lub zaśnieżone stoki narciarskie w gorącym Dubaju oraz w bliskich nam, litewskich Druskiennikach. Są nimi również coraz bardziej wielofunkcyjne kryte hale i stadiony sportowe wyposażone w ruchome dachy, w których nie tylko można szybko zmieniać boiska do popularnych dyscyplin sportowych, ale również kreować warunki do wydarzeń wyjątkowych, jak chociażby do zawodów w windsurfingu na warszawskim Stadionie Narodowym w 2014 roku.

Już w XIX wieku powstały pierwsze domy towarowe skupiające w swoich kilkukondygnacyjnych wnętrzach wielki asortyment towarów, w połowie kolejnego wieku wymyślono malle handlowe, których istotą była kontrolowana przez zarządcę wspólna przestrzeń komunikacyjna z wejściami do szeregu zamkniętych sklepów urządzanych według potrzeb podnajemcy. Obydwa typy, wraz z udoskonaleniem systemów wentylacyjnych, konstrukcyjnych i komunikacyjnych, spowszednieniem samochodu oraz powiększającą się chęcią posiadania, rosły w coraz większe i bardziej znaczące urbanistycznie kubatury. Już same domy towarowe przed ponad wiekiem były w stanie zająć cały kwartał typowej europejskiej zabudowy, powstałe później malle handlowe dawno poza tę wielkość wyszły: na początku z dala od centrów miast, później – co w Polsce widać obecnie bardzo wyraźnie – już w ramach dobrze ukształtowanych struktur miejskich.

Kopuła Fullera miała przekryć 8 kilometrów kwadratowych tkanki miejskiej Manhattanu; w tej chwili największy na świecie, zbudowany w Chinach mall handlowy liczy sobie 0,9 km2 powierzchni. Ze względu na chińskie przegrzanie inwestycyjne on akurat zasadniczo nie jest czynny, za to świetnie się mają niewiele mniejsze malle w innych krajach azjatyckich i częściach świata. Największy w Ameryce Północnej, 18. na świecie pod względem wielkości, West Edmonton Mall w Kanadzie to ponad 0,5 km2 powierzchni użytkowej. W obiekcie tym umieszczono nie tylko 800 sklepów, ale również park rozrywki z kilkoma rollercoasterami, basen z generatorem fal wysokości 2 metrów i zjeżdżalniami o wysokości ponad 25, akwen wodny z siedliskiem lwów morskich i kopią hiszpańskiego statku oceanicznego z XVI wieku, pełnowymiarowe lodowisko do hokeja, pole do minigolfa, zespół sal kinowych, hotel, wielowyznaniową kaplicę i centrum rozrywki, do tego niedługo ma pojawić się przeznaczona pod wynajem część biurowa i 600 mieszkań – wszystko rozlokowane w sieci ulic, które swoimi dekoracjami przypominają różne miasta europejskie, Nowy Orlean oraz amerykańskie dzielnice Chinatown. Wybudowany w Las Vegas kompleks Venetian nie tylko z zewnątrz przypomina Wenecję, tuż przy słynnej ulicy The Strip gromadząc obok siebie repliki Pałacu Dożów, mostu Rialto, wieży i kolumn z placu św. Marka oraz kilku innych charakterystycznych weneckich budowli, oczywiście łącząc je wszystkie w jeden organizm. Także wnętrze – kilka tysięcy pokoi hotelowych, kasyno o powierzchni 11 tys. metrów kwadratowych, całkiem duży mall handlowy, działający przez siedem lat wspólny oddział Muzeum Guggenheima i Ermitażu oraz kilka innych funkcji – zostało zaprojektowane według klasycznych weneckich wzorców, łącznie z ulicami, i wypełnionymi wodą kanałami, gondolierami, ich charakterystycznym śpiewem i błękitnym, trochę zachmurzonym i w stu procentach namalowanym niebem.

Można zaryzykować tezę, że współczesne centra handlowe z trzech głównych cech charakterystycznych kopuły Buckminstera Fullera – stworzenia enklawy w mieście, kontrolowania warunków klimatycznych i użycia pozbawionej jakiegokolwiek ozdoby architektury – realizują tylko dwa pierwsze. Struktura wewnętrzna malli nie przypomina standardowego budynku, ale raczej fragment miasta: ma ulice, place i gęstą, wykorzystaną do ostatniego miejsca kwartałową tkankę zabudowy, często wyposażoną w imitacje elewacji miejskich budynków i oferującą dużą różnorodność funkcjonalną. Choć przestrzeń pod kopułą Fullera miała stać się enklawą w mieście, jej architektoniczna zawartość miała być w dalszym ciągu połączona z miastem, jakby kopuły w ogóle nie było. Mall odwrotnie, jest fragmentem miasta bardzo autonomicznym, właściwie nawet pasożytniczym, od struktury miejskiej nie tylko całkowicie odseparowanym, ale wręcz wysysającym życie z prawdziwych ulic. W odróżnieniu od ogrodów botanicznych, zadaszonych tropikalnych wysp i stoków narciarskich – które w dalszym ciągu nie boją się pokazywać swojej technologicznej strony – jest też właściwie gigantyczną scenografią. W tych pierwszych dość często widać konstrukcję i urządzenia instalacyjne, u drugich wszystko ginie pod przyjemną dla przeciętnego oka warstwą wykończeniową. To tak jakby modernistyczną bezkompromisowość projektu Fullera połączyć z postmodernistyczną zdobnością nowoorleańskiego Piazza d’Italia Charlesa Moore’a.

Struktura nad Manhattanem miała powstać z chęci polepszenia życia mieszkańców Manhattanu, malle powstają tylko w celu wygenerowania zysku. Umożliwiają swoim projektantom i właścicielom coś, o czym zafascynowani projektowaniem totalnym moderniści mogli tylko marzyć: całkowitą kontrolę mającej powstać przestrzeni. Choć architektura malli jest ukształtowana zgodnie z wynikami badań preferencji estetycznych przyszłych użytkowników, a połączenia funkcjonalne odzwierciedlają strategię sprzedaży poszczególnych typów towarów i rozrywek, przestrzeń ta właściwie służy zawieszeniu w czasie. W mallu handlowym rzadko możemy spojrzeć na świat zewnętrzny przez zwyczajne okno, mamy ustabilizowaną na jednym poziomie temperaturę, a światło sztuczne ma podobną barwę i intensywność co wpadające przez ewentualny świetlik światło słoneczne. W ten sposób łatwo stracić poczucie rzeczywistości lub, mówiąc bardziej precyzyjnie, zanurzyć się w rzeczywistości sztucznie wygenerowanej przez projektantów i kontrolowanej przez właścicieli. Stąd w sumie niedaleko do scenariusza filmu Truman Show, w którym tytułowy Truman Burbank, skromny agent ubezpieczeniowy, żyje w nieświadomości w całkowicie wyreżyserowanej rzeczywistości niedużego i spokojnego miasteczka, obserwowany przez pięć tysięcy kamer i miliony widzów. Oczywiście w kopule.