Niesamowitość

4 [47] 2014

11 | 09 | 2015

Fenomenologiczny obóz treningowy. Architektura Shusaku Arakawy i Madeline Gins.

Defetyści są wszędzie. Shusaku Arakawa nie był jednym z nich. Przyjechał do Ameryki z czternastoma dolarami w kieszeni, numerem telefonu do Marcela Duchampa i entuzjazmem dziesięciolatka na przyjęciu urodzinowym. W Tokio studiował medycynę, matematykę i sztukę. W Nowym Jorku natomiast, wraz z poetką Madeline Gins, w poszukiwaniu intelektualnej stymulacji postanowili brnąć przez niemal każdą dyscyplinę wiedzy, jak bohaterowie powieści Bouvard i Pécuchet Gustava Flauberta. Ich architektoniczne projekty czerpały z lingwistyki, socjologii, kognitywistyki, biotechnologii, teorii ewolucji, fizyki kwantowej i architektury. Niesamowitość pary wzbudziła zainteresowanie takich badaczy peryferii humanistyki jak Hans-Georg Gadamer czy Jean-François Lyotard.

Arakawę poznałem na uniwersytecie stanowym w Stony Brooks w trakcie interdyscyplinarnej konferencji poświęconej Martinowi Heideggerowi, która przypominała Kongres futurologiczny Stanisława Lema. Na takich konferencjach należy wszystko brać w duży nawias – fenomenologiczne epoché – nie mając pewności, czy wygłaszane treści nie są przypadkiem żartem w stylu referatu Alana Sokala Transgressing the Boundaries: Towards a Transformative Hermeneutics of Quantum Gravity (Transgresja granic: ku transformatywnej hermeneutyce kwantowej grawitacji), który obnażył bełkot akceptowany w naukach społecznych.

Arakawa z ciężkim do zidentyfikowania akcentem rozpoczął swój odczyt skromnym oświadczeniem, że oczekuje Nobla w dziedzinie genetyki. Następnie pouczył znajdujących się na sali fizyków w kwestii zbiorów Mandelbrota i anegdotycznie napomknął, iż jego spostrzeżenia o kolorach wprawiły w osłupienie Rothkę i de Kooninga. Po nieco buńczucznym wstępie zaprezentował nowo wzniesiony na Long Island budynek (Bioscleave House), którego zaprojektowanie zajęło jemu i Madeline Gins dekady teoretycznych dywagacji. Po tym projekcie Gehry i Koolhaas wydadzą się wam nudziarzami – zapewniał Arakawa.

Takie kaprysy współczesnej architektury powinny istnieć jedynie na papierze. Takie projekty winny mieć tylko teoretyczny charakter. Don Kichoci architektury, Arakawa i Gins, którzy niewiele zbudowali, ale charakteryzowała ich nadproduktywność literacka, twierdzili, że projektują struktury, które umożliwią ich mieszkańcom skuteczną walkę z entropią. „Zdecydowaliśmy się nie umierać” – ogłosili. Ich zdaniem procesy degeneratywne zachodzą jedynie dlatego, że żyjemy w zbyt komfortowych warunkach. Brzmi to jak szwindel domokrążcy sprzedającego długowieczność w architektonicznym opakowaniu. By wydłużyć życie w nieskończoność, para zaproponowała Bioscleave House – budynek torturujący ciało, co zdaniem twórców stymuluje umysł i system immunologiczny. Ta architektura wymusza na użytkownikach niestandardowy sposób poruszania się, w celu zachowania równowagi; czy wręcz odwrotnie – potencjalni mieszkańcy zamiast zapobiegać utracie równowagi powinni jej oczekiwać. Wyprawa do toalety wymaga wspinania się na niewielkie wzgórze, którego bulwiaste podłoże przywodzi skojarzenia z powierzchnią księżyca. Można odnieść wrażenie, że Arakawa i Gins pragnęli na gruncie architektury – jak rosyjski matematyk Łobaczewski na gruncie geometrii – zanegować piąty aksjomat Elementów Euklidesa i eksplorować przestrzenie nieeuklidesowe. Do diabła z topornym Manhattanem, obwieszczamy śmierć osi wertykalnej i horyzontalnej – proklamowali w 1963 roku Claude Parent i Paul Virilio, powołując do życia grupę Architecture Principe. Podobnie jak Arakawa i Gins, Parent i Virillio inspiracje do swojego architektonicznego manifestu czerpali z równie ezoterycznych źródeł co astrologia, marksizm i psychoanaliza. Parent i Virillio zamiast płaszczyzn preferowali krzywizny, które według nich poszerzają przestrzeń użytkową, zmuszają ciało do akceptacji disequilibrium oraz wprawiają umysł w stan charakteryzujący wirującego derwisza. Podłoga o dodatniej krzywiźnie to jedyny sposób ucieczki od racjonalnego jak fabryka Forda modernizmu. Manifestacją tych prowokacyjnych postulatów jest kościół Sainte-Bernadette du Banlay w Nevers ich autorstwa.