Organiczność

4 [55] 2016

15 | 04 | 2017

Fałda (II)

TERMINOLOGIA

Można zauważyć, że pojęcie fałdowania nie przyjęło się w powszechnej krytyce architektonicznej tak mocno, jak pojęcie dekonstrukcji, i to zarówno w polskim tłumaczeniu, jak i jako francuskie  pliage czy angielskie folding. Owszem, było stosowane na przełomie XX i XXI wieku, głównie za sprawą Lynna i Kipnisa, jednak dość szybko zostało oderwane od teorii fałdy i zaadaptowane do jej wąskiego oraz praktycznego przejawu w postaci sposobów zaginania płaszczyzny: krzywoliniowego „sfalowania” oraz prostoliniowego, typowego dla sztuki orgiami.

Określenie folding na przełomie wieków stosowano równolegle z biomorfizmem na określenie architektury stymulowanej przez kształty biologiczne, jednak nie stało się ono jej równoważnym zamiennikiem. Ustąpiło też miejsca nazwie blob w stosunku do architektury generowanej przez komputerowe programy projektowania. Sytuacja ta prawdopodobnie jest wynikiem sugestywnych, plastycznych skojarzeń, jakie niosą określenia fold i fałda, w powszechnym przekonaniu zmniejszających siłę tych słów na oznaczanie logiki kształtowania form, nie zawsze manifestującej się ich „sfalowaniem” czy połamaniem.

Dochodzi do tego trudność przełożenia francuskiego słowa le pli na angielskie fold albo polskie fałda. Przewidział to Greg Lynn we wspomnianym już artykule: „jeżeli istnieje pojedynczy efekt dominujący francuskiego słowa le pli, to jest to jego odporność na tłumaczenie poprzez jakiś pojedynczy termin. […] Chodzi dokładnie o formalne manipulacje fałdowania, które są zdolne do wcielania wielorakich zewnętrznych sił i elementów w ramach formy, ale pli w architekturze bez wątpienia grozi ryzyko przetłumaczenia jako zaledwie sfałdowanie figury”16. To, co dla architektów zafascynowanych teorią Deleuze’a było tak pociągające – czyli łatwość adaptowania na grunt architektury terminologii Deleuze’a obfitującej w określenia sugestywne plastycznie – okazało się z czasem pułapką, bowiem z tą łatwością nie korespondowały skomplikowanie i wielowątkowość szerszej teorii. W rezultacie tej sytuacji, dziś, po ponad dwudziestu latach funkcjonowania fałdowania w architekturze, w internetowych przeglądarkach pod hasłem folding in architecture pojawiają się formy origamiczne o różnych skalach, ewentualnie biomorficzne bloby.

Podobnie stało się z innymi terminami teorii fałdy, sugerującymi łatwe skojarzenia plastyczne, takimi jak płynność, ciągłość, elastyczność czy kleistość. Trudno było uparcie przekonywać, że w teorii Deleuze’a kleistą, płynną i elastyczną materią jest na przykład blok marmuru, a ciągłość fałdy nie oznacza, że forma ma się „ciągnąć” jak guma. W architekturze słowa te wykazały swą szczególną nieodporność na zbanalizowanie. Zachował natomiast sens termin afiliacji, który w latach 90. był trudny do wytłumaczenia, a teraz sprawnie funkcjonuje na oznaczenie delikatnych powiązań, wpływów i odcisków kształtujących formę tak, by jej sobie nie podporządkować całkowicie.

W polskim języku „fałda” przypomina „falę” – zarówno fonetycznie, jak i semantycznie – z tego powodu z jednej strony oddalając się od oryginału le pli, a z drugiej zbliżając. Oddala się, bo ogranicza le pli do kształtów wyoblonych, krągłych i miękkich, eliminując przy tym jej kanciastość, zgięcia i zagięcia. Tymczasem le pli przeciwnie – akcentuje je, co „słychać” w polskich słowach „plisa” i „plisowanie”. Fałdowanie jest więc w oryginale nie tyle „falowaniem”, co „plisowaniem”. Równocześnie fala  stanowi przecież w ujęciu fizyki zjawisko podstawowe w przyrodzie, tłumaczące przenoszenie energii z jednego miejsca do innego (jednak bez transportowania materii), czyli oddziaływanie sił w ośrodku, w którym się rozchodzi (w materii, w przestrzeni). Zasadą ruchu falowego tłumaczy się zjawiska fizyczne, społeczne i polityczne. Jednak fala dotyczy tylko sił oraz bodźców, czyli fragmentu zjawisk objętych teorią fałdy – z tego powodu, ostatecznie, utożsamianie fałdy z falą jest mylące.

Czy jednak oznacza to, że wraz z nazwą zanika także logika fałdowania? Jako zbyt skomplikowana, trudna do nazwania, zbyt powolna we współczesnym tempie projektowania, wymagająca zdyscyplinowanej analizy uwarunkowań projektu?

Wydaje się jednak, że fałda ma się dobrze, żyjąc życiem dyskretnym, sobie właściwym, zgodnie z logiką, którą zakłada. Nie tak jak spektakularna w idei dekonstrukcja, która równie spektakularnie zakreśla swoje formy – fałdowanie, przebiegle uległe i trudne do sprecyzowania, wślizguje się tam, gdzie architektura opowiada się za naturalnością, za skromną afirmacją życia. „Strategia kameleona” fałdy wykorzystuje negocjację, adaptację i spójność w odniesieniu do uwarunkowań kontekstualnych. Widać ją w projektowaniu zrównoważonym, w architekturze „redukcji” (szczególnie w wielu projektach Alejandro Araveny), w strukturach Kengo Kumy.


[16.] G. Lynn, Architectural Curvilinearity, dz. cyt.