Partycypacja i partycypacja

2 [37] 2012

30 | 07 | 2015

Dobre i piękne miasto?

Uczestnictwo i prawo w planowaniu przestrzeni

STAN PRZESTRZENI

Jest miejsce w mieście, gdzie są dobre domy, bo przecież złych nikt nie wybrałby jako swojego miejsca do mieszkania, jednak nie jest to dobre miejsce do życia. Nie ma tam szkół i przedszkoli, domów kultury i kościołów, placów zabaw dla dzieci, miejsc spotkań, czyli placów i skwerów, nie ma parków, boisk, często brak sklepów, nawet chodników i nie wszędzie dojeżdża autobus, nie mówiąc już o tramwaju czy metrze. Takie miejsce to na przykład Białołęka w Warszawie, chociaż podobnych jest wiele w innych miastach. W warszawskim Miasteczku Wilanów domy są nie tylko dobre, ale i piękne i w sposób uporządkowany stoją wzdłuż ulic z chodnikami, tworząc wzorcowy ład przestrzenny miejskiego krajobrazu, są też sklepy i ogromny kościół w budowie oraz niepubliczny szpital. Ale podobnie jak w Białołęce niekompletne zagospodarowanie przestrzeni utrudnia życie jego mieszkańcom. Na Ursynowie Północnym, też w Warszawie, domy są dobre, chociaż z wielkiej płyty, są szkoły i przedszkola, kościół, dom kultury, parki i skwery, wielkomiejska ulica ze sklepami i małe uliczki ze sklepikami i knajpkami, i jest metro, którym można dojechać do innych miejsc w mieście.

Te różne miejsca o tak różnych warunkach życia w jednym mieście łączy jednak wspólna cecha. Wszystkie powstały od nowa, w szczerym polu, dla nowych, nieobecnych w czasie planowania, a zawiązujących się z czasem lokalnych społeczności. W planowaniu i projektowaniu Ursynowa w latach 70. ubiegłego wieku jego obecni mieszkańcy nie brali udziału nie tylko dlatego, że ich jeszcze nie było, ale także dlatego, że władza demokracji ludowej nie przewidywała uczestnictwa w planowaniu. Tamta władza uznała, że wie, jak planować miasto dla dobrego życia, że określone standardy zagospodarowania przestrzeni reprezentują „uogólniony cel dążeń i działań, uwzględniających zobiektywizowane potrzeby ogółu społeczeństwa lub lokalnych społeczności, związanych z zagospodarowaniem przestrzennym” (Ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym z 2003 r., Art. 2, 4). i że właśnie prawo, a nie głos ludu jest gwarantem dobrego miasta. Ponadto w ramach tych ogólnych, programowych standardów normatywu urbanistycznego Ursynów został całościowo zaprojektowany przez jeden zespół architektów, których wiedza, umiejętności czy nawet talent stworzyły „wartość dodaną” jakości przestrzeni miasta. Białołęka i Miasteczko Wilanów były już planowane w czasach bezprzymiotnikowej demokracji, kiedy właśnie ustawodawca uznał, iż zagospodarowanie przestrzeni jest na tyle ważne dla każdego i dla wszystkich, że każdy i wszyscy powinni mieć prawo do zabrania głosu na temat tego, jak powinno wyglądać miejsce ich życia. Ustawodawca zrezygnował z ustanawiania prawa dla zagospodarowania przestrzeni, zapewne wierząc, że autentycznie przedstawicielska władza samorządowa, po zasięgnięciu opinii swoich wyborców, będzie najlepiej potrafiła zdefiniować interes publiczny w planowaniu i uogólnić oraz zobiektywizować potrzeby lokalnych społeczności. Równocześnie ustawodawca, uznając wielką wagę społecznych skutków planowania, ustanowił zawód zaufania publicznego – urbanistę – i tylko urbanistę upoważnił do projektowania w planowaniu przestrzennym (Ustawa o samorządach zawodowych architektów, inżynierów budownictwa oraz urbanistów z 2000 roku).

Wyraźna różnica jakości ładu przestrzennego pomiędzy Białołęką a Wilanowem wynika jednak zapewne także z tego, że projektowanie Miasteczka Wilanów, niezależnie od „publicznego” planu wykonanego przez uprawnionego urbanistę, było koordynowane przez generalnego projektanta powołanego przez prywatnego inwestora, właściciela przeważającej części terenów w obszarze planu. Deweloper Miasteczka Wilanów zadbał w procesie zorganizowanej realizacji o ład przestrzenny i wysoką jakość architektury, ale zadaniem dewelopera nie jest dbanie o publiczne szkoły, przedszkola, domy kultury, parki czy nawet ulice, place i skwery – i takie w Miasteczku Wilanów nie powstały. Stan zagospodarowania przestrzeni i jakość życia w Białołęce są wynikiem bardzo ogólnikowych ustaleń planu i swobody działania każdego dewelopera czy indywidualnego inwestora na swoim terenie wyłącznie „niesprzecznie” z prawem miejscowym.

Oceniając jakość życia w Miasteczku Wilanów, czy tym bardziej w Białołęce, trzeba przyznać, że wiara w mądrość władz lokalnych i uczestników planowania oraz w profesjonalną wiedzę urbanisty była wyidealizowana. Suwerenność władz lokalnych, powszechne uczestnictwo w planowaniu i uregulowanie zawodu urbanisty nie przybliżyły nas do „dobrego miasta”. Czy zatem zawiodła idea uczestnictwa, czy władza samorządowa źle rozdziela głosy uczestniczących w procesie planowania? Nasuwa się jeszcze pytanie: w jakim stopniu urbanista, przedstawiciel zawodu zaufania publicznego, którego wiedza i doświadczenie powinny gwarantować zaprojektowanie przestrzeni dla dobrego życia, ponosi odpowiedzialność za „złe miasto”?

Próby odpowiedzi na te pytania wiążą się z oceną całego systemu legislacji dotyczącej zagospodarowania przestrzennego, z naturalnym konfliktem interesów uczestników planowania, z rolą władz samorządowych w kształtowaniu przestrzeni oraz z pozycją zawodu urbanisty w jej projektowaniu.