Zrównoważony rozwój

3 [42] 2013

14 | 11 | 2014

Demokracja, natura, utopia

Jednak Dryzek nie zamierza posłużyć się wyłącznie demokracją liberalną jako motorem dla owego komunikacyjnego zwrotu. Nie uważa on, że wystarczy zagwarantować zwierzętom prawa i opiekunów. „Jakakolwiek tego rodzaju reprezentacja mogłaby sprowadzić naturę do kolejnego zestawu interesów, rozdzielając i wyodrębniając te interesy przez przypisanie ich do rozpoznawalnych obiektów naturalnych, a przez to ignorując ich wewnętrznie ekologiczny (wzajemnie powiązany) charakter”. Zamiast tego Dryzek zwraca się ku Habermasowskiemu pojęciu racjonalności komunikacyjnej opartej na idealnych sytuacjach rozmowy: „Kluczem, mówi on, byłoby potraktowanie komunikacji, a zatem komunikacyjnej racjonalności, jako takiej, która uwzględnia także istoty zdolne działać jak podmioty sprawcze, nawet jeśli brakuje im samoświadomości uznawanej za warunek konieczny podmiotowości. Sprawstwo nie jest tym samym co podmiotowość, i to właśnie jej powinniśmy szukać w naturze”3.

Dryzek nie oferuje nam jednak modelu tego, jak taka relacja mogłaby wyglądać, mówiąc, że niestosowne byłoby proponowanie „strategii”, ponieważ ów nowy model demokracji powinien wyłonić się na drodze dyskursywnej. Jest to zrozumiałe, ale także nieco frustrujące. Zarówno Dryzek, jak i Dobson wysuwają poważne argumenty, jednak zatrzymują się dokładnie w tym miejscu, gdzie sytuacja robi się naprawdę interesująca. Wydaje mi się, że pewne rozwiązania mogą zaproponować tu utopijne eksperymenty i utopijna fikcja literacka. Zamierzam przeanalizować dwa przykłady, rozpoczynając od omówienia prawdziwego eksperymentalnego ruchu – Rad Wszystkich Istot (The Councils of All Beings). Niektórzy uznać mogą, że nie powinno się ich tu wymieniać, ponieważ reprezentują one perspektywę głębokiej ekologii, która nie idzie w parze z demokracją deliberatywną – uważam jednak, że warto się im przyjrzeć. Strona internetowa Joanny Macy (współautorki książki Thinking like a Mountain i założycielki ruchu) opisuje Rady jako krok w kierunku otwarcia nowej relacji z naturą. Kroki te polegają zazwyczaj na uczestnictwie w specjalnych warsztatach, w trakcie których instruktorzy starają się stworzyć więź pomiędzy uczestnikami a światem wokół, co ma prowadzić do zmiany świadomości i doprowadzić do tego, by głosy nie-ludzi zostały usłyszane. Warsztaty składają się z kilku kroków. Są to: żałoba (odczuwanie bólu ziemi), pamięć (historia naszej ewolucji i uwolnienie wspomnień obecnych w naszym DNA) i wreszcie poszerzanie naszej tożsamości. Razem umożliwiają uczestnikom danie głosu naturze:

po tym, jak znajdziemy sprzymierzeńca w świecie natury i zrobimy maskę reprezentującą tego sprzymierzeńca, odkrywamy, że rzeczywiście możemy dać głos tym, którzy go nie mają. W trakcie Rady użyczamy głosu zwierzętom, roślinom i elementom krajobrazu i nie możemy wyjść ze zdziwienia, jak inny obraz świata wyłania się z ich rozmowy. Pojawiają się twórcze sugestie dotyczące naszego działania, przywołujemy moc i wiedzę posiadane przez te formy życia, by wzbogacić nasze życie4.

Jest to metoda poszukująca głębszego intuicyjnego czy też duchowego zrozumienia natury. Zachęca uczestników, by otworzyli się i usłyszeli głosy natury, a następnie reprezentowali je. Metodę można uznać za problematyczną, ponieważ można jej postawić wszelkie zarzuty związane z nadużyciem polityki reprezentacyjnej i interpretowaniem potrzeb innego, które często stawiano bardziej tradycyjnym formom reprezentacji. Oferuje nam jednak przestrzeń, w której możemy wyobrazić sobie – a może nawet doświadczyć – jak mogłoby wyglądać rozwinięcie w sobie nowej wrażliwości i wprowadzenie bardziej inkluzywnej formy rządów z perspektywy głębokiej ekologii.


[3.] Tamże, s. 638–639.
[4.] Wszystkie powyższe cytaty z http://www.rainforestinfo.org.au/deep-eco/council.htm (dostęp: 8 sierpnia 2013).