Partycypacja i partycypacja

2 [37] 2012

30 | 07 | 2015

Czyje to podwórko?

Czyli mazurskie wyboje po swoje

Dotychczasowe życie obok siebie wystarczyło, żeby w maju na zieleńcu udało się zorganizować wspólne grillowanie. Nie mamy pieniędzy, ale chcemy, żeby to, co nas otacza, miało większą wartość, bo przeszkadza nam brzydkie podwórko i wybieg dla psów. Może jednak coś da się z tym zrobić? Na spotkanie przychodzi około dziesięcioro mieszkańców. Małe pytanie w małej architekturze – podwórko? Na zieleńcu udaje się jeszcze ustawić stół z makietą, flipchart. Jest otwartość na dyskusję prowadzoną przez kolegę, niemieszkańca, wolontariusza architekta, który czuwa nad wszelkimi utajonymi w ziemi rurami i innymi ograniczeniami technicznymi. Omawiamy rolę podwórka, to, do czego służy, dyskutujemy o tym, jak chcemy, żeby wyglądało, co możemy w nim zmienić. Przechodzimy burzliwie od parkingów do krzewów na zieleńcu. Makieta okazuje się doskonałym narzędziem pracy – na miniaturowym, zaprezentowanym w odpowiedniej skali podwórku przestawiamy własne auta, śmietnik, płotek, którego nie ma. Dwa dni warsztatów wieńczy decyzja o wydłużeniu o kilka metrów miejsc parkingowych, zasianiu nowej trawy na pozostałej części zieleńca, postawieniu na nim altanki, sznura na bieliznę, drabinki, która może być trzepakiem, przestawieniu śmietnika w inne miejsce. Na koniec podział zadań według planu i ustalenie harmonogramu.

Myślimy prostymi kategoriami poprawy przestrzeni, w której mieszkamy. Nie jest to jednak tak oczywiste na poziomie formalno-prawnym, chociaż w tym wypadku nie jest też, jak się okazuje, zbyt złożone. Właścicielem podwórka jest wspólnota mieszkaniowa, więc wystarczy podjęcie uchwały. Nikt nie dyskutuje z inicjatywą sąsiedzką i z tym, że część z nas chce samodzielnie coś zmienić, szczególnie, że nikt nie oczekuje od wspólnoty nakładów finansowych. Elementem planu jest pozyskanie środków zewnętrznych. Zmiany wymagają zgłoszenia w starostwie powiatowym, jako że utwardzenie podwórka i wyłożenie go kostką brukową to prace budowlane. Wolontariusz architekt przygotowuje projekt, który okazuje się wzmocnieniem naszej quasi-profesjonalności w negocjacjach z samorządem i zarządem wspólnoty. Z programu Działaj Lokalnie udaje się pozyskać pięć z szesnastu tysięcy złotych, które są potrzebne do przeprowadzenia pierwszego etapu prac podwórkowych, czyli do wydłużenia podwórka. Przy okazji podejmujemy decyzję o wymianie części starych płytek na nową kostkę, żeby po prostu było ładnie.

Pięć tysięcy dotacji, choć to zaledwie jedna trzecia potrzebnych funduszy, należy wykorzystać do końca listopada bądź zwrócić. Spokojnie, z optymizmem decydujemy się na pracę jeszcze przed zimą. Każdy COŚ potrafi, chociaż tak naprawdę jedynym w pełni profesjonalnym narzędziem jest projekt przebudowy podwórka. Wypisujemy więc to, czego potrzebujemy, co mamy, a co musimy zdobyć. Sprzęt z Centrum Integracji Społecznej, koparka od jednego z mieszkańców, przedsiębiorcy, a w noclegowni dla bezdomnych znajdujemy specjalistę od układania kostki brukowej – pana Zbyszka. Choć zdecydowanie brakuje nam w tej materii doświadczenia, podejmujemy logistyczne wyzwanie zmieszczenia na tak małej przestrzeni podwórka kilku ton materiałów i podzielenia pracy na etapy. Jakoś dajemy radę z dokumentacją, znajdujemy czas w tak zwanym międzyczasie i w Święto Niepodległości grupą ponad dziesięciu osób wychodzimy na podwórko. Po chwili pojawiają się inni mieszkańcy zmotywowani dobrym przykładem pozostałych. Przez następnych kilka tygodni pracujemy z projektem w ręku, powoli, sukcesywnie, spędzając na naszym placu budowy czasami całe soboty i dni wolne. Wybieramy humus, uczymy się obsługiwać zagęszczarkę, pod okiem pana Zbyszka układamy i poziomujemy kostkę. Zwyczajnie pracujemy. Nikt nie rezygnuje, nikt nie narzeka, wręcz przeciwnie – ciągle żartujemy, rozładowując napięcie wywołane trudną pracą. Pojawiają się ciepły chleb, kawa, herbata, pączki. Prosta życzliwość i troska. Praca bardzo ciężka. Sto dwadzieścia metrów kwadratowych kostki, kilka ton, ciągłe mieszanie podsypki, skupienie przy poziomowaniu i układaniu, do tego listopad – chłodno. Niejedna niespodzianka i utrudnienia, brak prądu, ciemno, niesłowność dostawców. Pod koniec listopada zakończenie pierwszego etapu – jest wydłużony parking. Przestawiamy śmietnik, uzgadniamy, gdzie kto parkuje, a poza tym po prostu cieszymy się. Wielka sprawa, zmieniliśmy wygląd naszego podwórka.