ilustracje: Joanna Sowula. Copyright © Małopolski Instytut Kultury.

Transformacja

3 [54] 2016

30 | 01 | 2017

Ćwierćwiecze pełzających zmian na lepsze (I)

Mieszkalnictwo to przestrzeń, w której niedostatki naszego kraju skupiają się jak w soczewce. Niewydolność państwa i instytucji publicznych spotyka się ze słabością kapitałową i zacofaniem polskiego sektora prywatnego, czego wynikiem jest stan tkanki mieszkaniowej daleko niesatysfakcjonujący coraz lepiej obytych z zachodnimi standardami Polaków. Oczekiwania rodaków rosną znacznie szybciej niż postępują przemiany nad Wisłą. Dodatkowo lata zgrzebności poprzedniego systemu wykształciły w Polakach często zupełnie nieracjonalny głód własności prywatnej, przez co zaniedbaliśmy własność publiczną oraz różne formy współdzielenia, tak przecież funkcjonalne w zakresie mieszkalnictwa. Pomimo trwającej już ponad ćwierćwiecze modernizacji Polski, pod względem sytuacji mieszkaniowej odstajemy wyraźnie nie tylko od państw zachodniej części Europy, do których chcielibyśmy się porównywać, ale też pod wieloma względami od będących na podobnym poziomie rozwoju krajów naszej części kontynentu.

Trzeba uczciwie przyznać, że w nową rzeczywistość wchodziliśmy z tkanką mieszkaniową, która nas specjalnie nie rozpieszczała. Oględnie mówiąc, mieszkaniowa spuścizna po PRL pozostawiała wiele do życzenia. W roku 1989 wszystkich mieszkań (tzn. lokali mieszkalnych oraz domów jednorodzinnych) było w Polsce 10 milionów 900 tysięcy, czyli około 285 na tysiąc mieszkańców, co jest wynikiem, z którego nie można być dumnym1. Braki były widoczne także w standardzie tych mieszkań. Centralne ogrzewanie miało jedynie 63 procent mieszkań w Polsce, a toaletę 73 procent. Całkiem nieźle wyglądała jedynie podaż nowych mieszkań – w latach 1989–1990 oddawano ich do użytku średniorocznie 142 tysiące, czyli mniej więcej tyle, co obecnie.

W pierwszych dziesięciu latach III RP nastąpił znaczny regres na rynku mieszkaniowym, co było wynikiem nie do końca przemyślanych reform dostosowawczych polskiej gospodarki. Podaż nowych mieszkań spadła wówczas do ledwie 89 tysięcy rocznie, a w całej dekadzie ogólna liczba mieszkań wzrosła jedynie o 9 procent. Przyspieszenie na tym polu przyniósł dopiero XXI wiek, Polska nieco otrząsnęła się z szoku transformacji w wersji instant. W latach 2001–2005 podaż mieszkań wzrosła do 118 tysięcy średniorocznie, a w kolejnym pięcioleciu uformowała się na obecnym poziomie ponad 140 tysięcy nowych mieszkań rocznie, który to poziomo osiągano też… w momencie upadku PRL. Obecnie nad Wisłą obywatele mają do dyspozycji około 14 milionów mieszkań, czyli 364 na tysiąc mieszkańców. W związku z tym liczba osób zamieszkujących jedno lokum spadła z 3,4 w 1989 roku do 2,75 obecnie.

O ile liczba mieszkań wzrastała w omawianym okresie nierównomiernie, to ich standard rósł raczej w jednakowym tempie. Już w roku 2000 zanotowano odczuwalną poprawę, a ten obecny wyraźnie odbiega od spuścizny PRL. Przykładowo w miastach kanalizację mają niemal wszystkie mieszkania, centralne ogrzewanie – 87 procent, a toaletę – 97. Z drugiej strony trudno nie zauważyć, że jednak centralnego wciąż nie ma aż w 13 procentach miejskich lokali, a ustępu w 3. Na papierze kilka procent może wyglądać niewinnie, ale w rzeczywistości przekłada się to na tysiące lokali.

W OGONIE EUROPY

Choć liczba mieszkań w Polsce wzrosła, to pod tym względem wciąż odstajemy od reszty Europy. W raporcie Deloitte, na potrzeby którego przebadano 15 europejskich krajów, z 360 mieszkaniami na tysiąc osób znaleźliśmy się na niechlubnym przedostatnim miejscu, wyprzedzając jedynie Irlandię (342)2. Oczywiście nie chodzi o to, by się równać z dużo bogatszymi Niemcami (508) czy Francją (511). Problem w tym, że sporo brakuje nam także do krajów Europy Środkowej, a nawet Rosji (441). Czesi do dyspozycji mają 458 lokali, a Węgrzy 446. Średnia dla 15 przebadanych krajów wyniosła 452, a więc była niemal o 100 wyższa od wyniku naszego kraju. Taka różnica faktycznie oznacza przepaść.

Inne wskaźniki tylko potwierdzają te wnioski. W 2014 roku na jednego Polaka przypadało zaledwie 1,1 izby mieszkalnej, „dzięki” czemu znaleźliśmy się na przedostatnim miejscu w UE, nieznacznie wyprzedzając jedynie Rumunów3. Średnia unijna jest o niemal 50 procent wyższa i wynosi 1,6, co jest osiągalne także dla państw z naszej części Europy – w Czechach to 1,4 izby na osobę, a w Estonii 1,6. Mała liczba mieszkań oraz izb mieszkalnych oczywiście wiąże się z tym, że Polacy muszą się jakoś pomieścić na tej skromnej przestrzeni mieszkaniowej, którą mają do dyspozycji. Wskaźnik przeludnienia w Polsce należy do najwyższych w Europie, wynosi 44 procent, co jest drugim wynikiem we Wspólnocie, tradycyjnie po Rumunii (52 procent), która należy do tych nielicznych europejskich krajów, w której sytuacja mieszkaniowa obywateli jest jeszcze gorsza niż mieszkańców znad Wisły4. Oznacza to, że niemal połowa Polaków zamieszkuje zbyt małe lokale. No cóż, jeśli po 25 latach w miarę szybkiego rozwoju gospodarczego, co drugi Polak po pracy zamiast odpocząć musi się męczyć w przeludnionym mieszkaniu, to jest to ewidentnie powód do wstydu. Tym bardziej, że w blisko położonych państwach sytuacja jest czasem o niebo lepsza – w Czechach wskaźnik przeludnienia wynosi jedynie 20 procent, a w Estonii zaledwie 14.

Pod względem standardu mieszkań, pomimo poprawy w ostatnim ćwierćwieczu, wciąż widzimy jedynie plecy większości pozostałych państw UE, i to z daleka. Dowodzi temu wskaźnik poważnej deprywacji mieszkaniowej, który pokazuje odsetek mieszkań obarczonych co najmniej jedną de facto dyskwalifikującą je wadą, taką jak brak łazienki czy przeciekający dach. Takich mieszkań w 2014 roku było nad Wisłą 9,1 procent, czyli prawie co 10 mieszkanie w Polsce w zasadzie nie nadaje się do użytkowania bez odpowiedniego remontu5, co jest siódmym wynikiem w Europie. W Czechach to tylko 3,5 procent, a na Słowacji 4,3 procent. Na zachodzie kontynentu problem ten niemal nie występuje (Francja – 1,3 procent, Niemcy – 1,9).


[1.] GUS, Polska 1989–2014, http://stat.gov.pl/files/ gfx/portalinformacyjny/pl/defaultaktualnosci/ 5501/13/1/13/oz_polska_1989‑2014. pdf (dostęp: lipiec 2016).
[2.] Deloitte, Overview of European Residential Markets, http://www2.deloitte.com/content/dam/ Deloitte/be/Documents/realestate/be_fa_Deloitte‑Property‑index‑2015. pdf (dostęp: lipiec 2016).
[3.] Eurostat, Average number of rooms per person, http://ec.europa.eu/eurostat/web/income‑and‑living‑conditions/ data/database (dostęp: lipiec 2016).
[4.] Eurostat, Overcrowding rate, http://ec.europa.eu/ eurostat/statistics‑explained/ index.php/Housing_ conditions (dostęp: lipiec 2016).
[5.] Eurostat, Severe housing deprivations, tamże (dostęp: lipiec 2016).