Zrównoważony rozwój

3 [42] 2013

14 | 11 | 2014

Centrum, decentracja, recentracja

Przeżywamy dziś przemianę, nad której konsekwencjami nie nauczyliśmy się jeszcze w pełni panować. Przestrzeń staje się zmysłową formą naszych sprzeczności i paradoksów.

Język potoczny dostarcza niespodzianek. Tak oto uciekamy się dziś często do przyimka „bez” (sans). Mówimy o „bezdomnych”, o sans papiers1, i jako że wiemy z całą pewnością, iż ich sytuacja jest bardzo problematyczna, pośrednio zachęcani jesteśmy do tego, by wierzyć – jakby było to oczywistością – że posiadanie stałego miejsca zamieszkania oraz dokumentów stanowi wystarczający warunek szczęścia.

I tak też jest; pozwolę sobie jednak twierdzić, że gromadzenie siedzib i pewność siebie najbardziej majętnych dowodzą, iż ideałem indywidualnego życia niekoniecznie jest zaczepienie się w stałym miejscu wzorem małży zawieszonej u skały czy możliwość potwierdzenia swojej tożsamości na żądanie przez okazanie papierów, lecz przeciwnie – rzeczywista wolność cyrkulacji i pozostawania stosunkowo anonimowym. Siła przyciągania, z jaką miasta XIX wieku oddziaływały na uciekinierów ze wsi i z jaką wielkie miasta Północy oddziałują dzisiaj na emigrantów z Południa, zrodziła się z tej samej potrzeby. Jej zasadniczo iluzoryczny charakter jest niewątpliwy, musi ją jednak w sposób konieczny rozważyć każdy, kto zadaje pytanie o ideał życia miejskiego naszych czasów.

Miasto nie przestaje się rozszerzać. Większość ludności świata żyje w mieście i tendencja ta jest nieodwracalna. Urbanizacja świata przekształca miasto. Ku jakiemu miastu spieszą zatem dzisiaj migranci?

Fenomen powszechnej urbanizacji odpowiada mniej lub bardziej temu, co nazywamy globalizacją, by określić wolny rynek, współzależności ekonomiczne i finansowe, ekstensję środków transportu oraz rozwój środków komunikacji elektronicznej. Z tego punktu widzenia można powiedzieć, że świat jest jak ogromne miasto. „Świat miasto”, jak proponowałem go nazwać2, charakteryzuje się mobilnością i uniformizacją. Równocześnie wielkie metropolie się rozprzestrzeniają i znajdujemy w nich nie tylko wszelkie zróżnicowania świata (etniczne, religijne, społeczne, ekonomiczne), lecz także wszelkie właściwe mu podziały. Możemy zatem przeciwstawić „miasto świat” – z jego podziałami, punktami węzłowymi, kontrastami – „światu miastu”, który dostarcza temu pierwszemu globalnego kontekstu oraz spektakularnie umieszcza swoje estetyczne i funkcjonalne znaki rozpoznawcze w kilku kluczowych punktach krajobrazu urbanistycznego, jak wieże, lotniska, centra handlowe czy parki rozrywki.

Im bardziej wielkie miasto się rozrasta, tym bardziej ulega „decentracji”. Centra historyczne stają się muzeami odwiedzanymi przez turystów przybywających z innych miejsc oraz strefami wszelkiego rodzaju konsumpcji. Ceny są tu wysokie, a centra miast coraz częściej zamieszkują zamożne grupy społeczne, niejednokrotnie osoby z zagranicy. Aktywność produkcyjna, a czasem i kulturalna przemieszcza się extra muros. Środki transportu stanowią główny problem miejskiej aglomeracji. Odległości między miejscem zamieszkania a miejscem pracy są często znaczące. Tkanka urbanistyczna rozciąga się wzdłuż dróg, rzek i wybrzeży. W Europie przedmieścia zbliżają się do siebie, łączą się i mieszają; może zrodzić się poczucie, że wraz z upowszechnieniem „miejskości” tracimy „miasto”. Decentracja miast, których siły witalne przemieszczają się za granice administracyjne; habitatów, których intymne wnętrza wiążą ze światem zewnętrznym telewizja i internet; wreszcie człowieka samego, nieustannie teleportowanego poza siebie za pośrednictwem jego osprzętowania elektronicznego – wszystko to sprzyja podbojowi przestrzeni, który paradoksalnie często bywa spokrewniony z wywłaszczeniem.


[1.] Dosł. „bez papierów”; popularne określenie używane w języku francuskim w odniesieniu do osób pochodzenia niefrancuskiego przebywających na terenie Francji, lecz nieposiadających wymaganych dokumentów prawnie legalizujących ich pobyt (przyp. A.W.).
[2.] W książce Pour une anthropologie de la mobilité, Paris: Payot & Rivages, 2009, s. 34 (przyp. A.W.).