Fot. Tomasz03/Wikimedia Commons CC BY‑SA 3.0 Fot. Odder/Wikimedia Commons CC BY‑SA 2.5 Fot. F. Springer

Transformacja

3 [54] 2016

30 | 01 | 2017

Architektura wyparta (I)

HOTEL GRAND

Latem 1996 roku emitowany w telewizji Polsat program „Disco Polo Lajf” lansował nowy hit zespołu Boys – Łobuz. W teledysku do tej piosenki, nieszczególnie porywający, ale zapadający w pamięć szlagwort: „Hej, co zrobiłaś, jaka głupia byłaś, łobuza spotkałaś, pokochałaś […]”, śpiewany był przez lidera grupy, Marcina Millera, w sali bilardowej, na siłowni oraz w wypełnionej egzotyczną zielenią scenerii nowoczesnego aquaparku przy luksusowym hotelu. Teledysk świetnie pokazywał najnowsze wzory wypoczynku i rozrywki, w których coraz ważniejszą rolę zaczęły wówczas odgrywać wyjazdy integracyjne do hoteli typu spa & wellness. W pierwszych kadrach widzowie mogli zobaczyć toporny product placement – reklamę filmowanego z helikoptera obiektu należącego do dopiero rozwijającej wówczas skrzydła sieci hotelowej Gołębiewski. Epatujące erzacem luksusu wnętrza i otoczenie monstrualnego hotelu w Mikołajkach stanowią wyjątkowy, przeskalowany przykład dworkowej rodzimości w budownictwie użyteczności publicznej.

W dobie PRL projektowanie hoteli dawało architektom szansę sięgania po najbardziej śmiałe rozwiązania technologiczne i formalne. Warszawska Victoria lub krakowska Cracovia wśród wielu innych stanowiły przykłady reglamentowanego przez władzę nowoczesnego luksusu. Rok 1989 wywrócił estetykę budynków hotelowych do góry nogami. Wzniesiony w 1992 roku według projektu Wofganga Triessinga i Macieja Nowickiego gmach hotelu Sobieski na warszawskiej Ochocie to chyba najgłośniejsze i najwcześniejsze ucieleśnienie tego niemalże kopernikańskiego przełomu. Budynek wpisany w kwartał z wyraźnie podkreślonym kopułą narożnikiem epatował ciągnącymi się przez całą elewację ostrymi kolorami, wręcz wykrzykiwał swoją obecność i równocześnie, poprzez użyte formy, manifestował chęć powrotu do architektonicznej tradycji. Hotele sieci Gołębiewski w Mikołajkach, jak i następne obiekty tej sieci, które wzniesiono w Wiśle i Karpaczu, stosowały podobną strategię architektonicznej komunikacji. Zespół topornych, ale nowoczesnych w swojej konstrukcji i układzie budynków, w każdym z tych przypadków został ukryty pod grubą warstwą dekoracyjnych trików mających je wiązać z tradycją oraz z regionem, w którym powstały. Najważniejszy w tym arsenale jest łamany dach w typie pesudomansardy, który w Karpaczu kryje aż trzy kondygnacje. Tadeusz Gołębiewski, przedsiębiorca branży cukierniczej, od samego początku inwestowania w hotelarstwo, by wypełnić gośćmi swoje kolosalne inwestycje świadomie posługiwał się agresywnym marketingiem, zapraszał filmowców i sprowadzał celebrytów. Pomimo wyjątkowo nieudolnie zaprojektowanego logo i absurdalnej architektury budyniowe hotele sieci Gołębiewski przebiły się i utrwaliły w powszechnym odbiorze jako te najbardziej prestiżowe. W nich po prostu wypada bywać, tak jak bywają muzycy zespołu Boys, Maryla Rodowicz, Michał Wiśniewski lub reprezentująca barwy Polski podczas Festiwalu Eurowizji w 2008 roku partnerka delfina rodu Gołębiewskich, Adama, Isis Gee.

Będący skandalem budowlanym i zbudowany przy złamaniu zapisów miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego hotel w Karpaczu, o przestrzeni użytkowej ok. 115 tysięcy metrów kwadratowych, należy do największych budynków w Polsce i jest tylko nieznacznie mniejszy od Pałacu Kultury i Nauki. Idąc za przedstawioną przez Rema Koolhaasa w S,M,L,XL ideą, budynki po przekroczeniu pewnej wielkości stają się „Wielkimi Budynkami” i istnieją poza i ponad kontekstem, same dla siebie stanowią kontekst. Hotele sieci Gołębiewski i podobne im obiekty to specyficzna egzemplifikacja tej zasady.